Skrócona treść wywiadu:

Grudziadz365.pl: Jak Pan ocenia pomysł ograniczenia finansowania oświaty niepublicznej, biorąc pod uwagę fakt, że placówki te często inwestują znaczne środki w wyposażenie, co przekłada się na wyższy standard niż w placówkach publicznych?

Adam Beyrowski: Prace nad ograniczeniem finansowania oświaty niepublicznej trwają, ale nie ma jasnej informacji o kierunku tych zmian. To poważny błąd, że nikt z nami nie konsultuje tych decyzji. Urzędnicy błędnie zakładają, że ograniczenie finansowania spowoduje przeniesienie dzieci do placówek publicznych, a zaoszczędzone środki zasilą budżety gmin.

Jednak oświata niepubliczna otrzymuje jedynie 75% bieżących kosztów utrzymania. Nie pokrywa to inwestycji w budynki, których placówki publiczne często nie unikają. My te koszty pokrywamy z czesnego rodziców.

Kolejnym argumentem jest kadra – w placówkach niepublicznych nie obowiązuje Karta Nauczyciela, co daje nam większą elastyczność w zatrudnianiu i wynagradzaniu. Aby obsłużyć dzieci z placówek niepublicznych, placówki publiczne musiałyby zwiększyć zatrudnienie o blisko 100%. To pokazuje, że ograniczenie finansowania oświaty niepublicznej generowałoby dodatkowe koszty dla budżetu gminy.

Reforma edukacji jest potrzebna, ale obecne zmiany często są nietrafione, niezależnie od tego, kto rządzi. Przykładem jest sytuacja nauczycieli z wieloletnim doświadczeniem, którzy tracą uprawnienia z powodu zmian w przepisach. Brak kadry dotyka zarówno placówki publiczne, jak i niepubliczne.

Grudziadz365.pl.: Jakie decyzje podjąłby Pan, gdyby był Pan prezydentem Grudziądza, aby poprawić finansowanie oświaty?

Adam Beyrowski: Uważam, że pieniądze są źle wydawane. Zamknąłbym nierentowne szkoły podstawowe, a rodzicom dał możliwość prowadzenia ich przez stowarzyszenia lub fundacje. Prezydent ma ograniczony budżet. Nie można pozwolić, by interes 500 rodziców decydował o jakości edukacji kilku tysięcy dzieci. Zaoszczędzone środki można by przeznaczyć na remonty innych szkół, wyposażenie sal i podwyżki dla nauczycieli.

Placówki niepubliczne, dzięki większej elastyczności i narzędziom, często zapewniają wyższy poziom edukacji. Konkurujemy ze sobą, co zmusza nas do podnoszenia jakości.

Coraz więcej dzieci ma orzeczenia o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Placówki niepubliczne często lepiej radzą sobie z zapewnieniem im odpowiedniej opieki i terapii. Problemem Grudziądza jest długi czas oczekiwania na orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Likwidacja dotacji dla placówek niepublicznych byłaby katastrofalna. Placówki publiczne nie mają wystarczających zasobów kadrowych ani lokalowych, by przyjąć te dzieci. Nauczyciele z placówek niepublicznych nie przejdą do publicznych, bo mają lepsze warunki pracy i płace.

Karta Nauczyciela ogranicza możliwości dyrektorów placówek publicznych w motywowaniu i nagradzaniu nauczycieli. To relikt, który powinien zostać zlikwidowany.

Obecnie wielu nauczycieli dorabia na korepetycjach, bo ich wynagrodzenia są zbyt niskie. Uczciwe wynagrodzenie za 8 godzin pracy pozwoliłoby uniknąć takich sytuacji.

Grudziadz365.pl.: Jak wygląda finansowanie placówek niepublicznych?

Adam Beyrowski: Placówki niepubliczne otrzymują subwencję oświatową, wypłacaną przez samorząd. Część środków pochodzi z budżetu państwa, a część z budżetu gminy. Placówki te podlegają kontroli finansowej samorządu.

Kontrole wydatkowania dotacji oświatowej przebiegają na ogół prawidłowo, ale mamy negatywne doświadczenia z kontrolami żłobków. Samorząd Grudziądza interpretuje przepisy na swoją korzyść, a kontrole są przeprowadzane nieprofesjonalnie. W jednym przypadku doszło do bezprawnego wykreślenia żłobka z rejestru.

Grudziadz365.pl.: Dlaczego tak się dzieje? Czy samorząd szuka oszczędności?

Adam Beyrowski: Samorząd nie finansuje żłobków, więc nie chodzi o pieniądze. Trudno zrozumieć przyczyny takiego zachowania urzędników. Kontrolujący nie mają odpowiednich kwalifikacji i kompetencji.


Urzędnicy nie ponoszą konsekwencji swoich błędów. Nawet jeśli wyrządzą przedsiębiorcy ogromne szkody, ich odpowiedzialność jest ograniczona.

Działania urzędników szkodzą miastu, ograniczając dostępność miejsc w żłobkach. Nikt nie myśli o konsekwencjach swoich decyzji. Kontrole są przeprowadzane niezgodnie z prawem, a urzędnicy żądają dokumentów, do których nie mają uprawnień. Biurokracja generuje zbędne koszty i obciąża placówki dodatkowymi obowiązkami.

Wywiad z Adamem Beyrowskim ukazuje złożoność problemów związanych z finansowaniem oświaty niepublicznej i relacjami między samorządem a placówkami. 

Żródło: G365 TV - https://www.youtube.com/watch?v=89UQZHJOeu0